City Break,  podróże,  Podróże świat

Wilno i Troki w kilka godzin

Na Litwę, a dokładnie do Wilna, postanowiliśmy wstąpić tak na kilka godzin w przerwie naszego wakacyjnego pobytu na suwalszczyźnie. W zasadzie to ja się uparłam, bo przecież tak blisko, że grzechem byłoby nie wykorzystać takiej okazji;) Jakby na to nie patrzeć to z Warszawy jechalibyśmy około 7h, a tak 3 godzinki i byliśmy w Wilnie. Po drodze zatrzymaliśmy się w miejscowości Troki, żeby zobaczyć najpopularniejszy zamek na Litwie.

Troki – zamek i Karaimowie

Zamek w Trokach

Zamek Kiejstuta Giedyminowicza jest malowniczo położony na półwyspie Jeziora Galwe w otoczeniu wielu większych i mniejszych jezior i licznych wysepek. Prezentuje się wręcz magicznie i bajkowo, zwłaszcza w słoneczny dzień, gdy odbija się w tafli spokojnego jeziora. Niezła gratka dla miłośników instagrama;) Często porównywany jest do zamku w Malborku. Również zauważyliśmy podobieństwo i według nas, zestawiając same zamki, zdecydowanie lepiej wypada malborski. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę otoczenie… cóż bezapelacyjnie piękniej jest wokół zamku trockiego. Nasze ogólne wrażenie z tej miejscowości: było trochę za dużo ludzi, było zbyt głośno i zbyt kolorowo. Nie widać tego na zdjęciach, ale dało się odczuć taki trochę mazursko- festyniarski klimat, który nie do końca nam odpowiadał. Ale to są tylko nasze subiektywne odczucia.

Przechadzając się po Trokach nie sposób nie zauważyć kilku drewnianych, kolorowych domków umiejscowionych wzdłuż ulicy. Bardzo przypominają te skandynawskie. Dowiedzieliśmy się, już na miejscu, że są to domy Karaimów – najmniejszej grupy etnicznej sprowadzonej w XIVw. przez księcia Witold. Kilkadziesiąt rodzin zamieszkuje Litwę do dnia dzisiejszego. Książę chciał mieć wiernych i uczciwych obrońców zamku, a za takich uchodzili właśnie Karaimowie, więc sprowadził ich, pozwolił im osiedlać się, zakładać rodziny, zachować wiarę i wznosić własne świątynie. Tradycyjny Karaimski dom ma trzy okna na szczytniej stronie – jak głosi legenda jedno okno jest dla Boga, drugie dla księcia Witolda( wg innych wierzeń dla gościa), a trzecie dla gospodarza.

Domki Karaimów

Nie mieliśmy za dużo czasu, więc darowaliśmy sobie wchodzenie na dziedziniec i do wnętrza zamku, pospacerowaliśmy chwilę wokół, pooglądaliśmy wyścigi kajakarzy, zjedliśmy lody i ruszyliśmy do Wilna.

Spacerem po Wilnie

Jak powstało Wilno – czyli legenda o żelaznym wilku i śnie Giedymina

„Dawno, dawno temu wielki książę litewski Giedymin polował w lasach w dolinie Świntoroga. Zmęczony udanymi łowami, książę postanowił zatrzymać się tam na nocleg. Kiedy tylko zamknął oczy, spłynął na niego niezwykły sen. Giedymin śnił, że na szczycie wzgórza, na którym za dnia pokonał tura, siedzi ogromny żelazny wilk i, podniósłszy wielką głowę do księżyca, wyje tak głośno, jakby to sto wilków wyło. Obudzony promieniami słońca, książę przypomniał sobie sen i poprosił pogańskiego wieszcza Lizdejkę o jego wyjaśnienie. Lizdejka sen objaśnił tak: „Co bogowie przeznaczyli władcy i Litwie, niech się stanie! Żelazny wilk oznacza zamek i miasto nie do zdobycia, które w tym miejscu założy władca. To miasto będzie ośrodkiem ziem litewskich, zaś wycie wilka oznacza sławę, która będzie rozbrzmiewać po wszystkich krajach…”. Tak oto władca Litwy Giedymin, posłuszny woli bogów, rozpoczął budowę przyszłej stolicy, dla której imię – Wilno – wziął od nazwy pobliskiej rzeki, Wilenki.”*

Pomnik Giedymina na Placu Katedralnym

Co można zobaczyć w Wilnie mając tylko kilka godzin na zwiedzanie? W sumie to całkiem sporo, wszystko zależy od nastawienia, tempa, oczywiście pogody i humorów dziecka;) Poniżej prezentujemy nasz spacer po Wilnie: co zobaczyliśmy, gdzie byliśmy i co jedliśmy.

Jeśli wybieracie się do Wilna samochodem, tak jak my, to polecamy wam duży i niedrogi strzeżony parking, który znajduje się blisko Starówki, a dokładnie pod samą Górą Giedymina. To właśnie stąd zaczęliśmy nasze zwiedzanie. W pierwszej kolejności wdrapaliśmy się na górę do Baszty Giedymina, aby podziwiać widoki. Muszę przyznać, że miasto z tej perspektywy prezentowało się zachwycająco.

W oddali Góra Trzykrzyska
Widok z Góry Giedymina na Wilno

Następnie ruszyliśmy wąskimi, brukowanymi uliczkami i zielonymi parkami w stronę Starego Miasta.

Dzwonnica przy Kościele św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty
Fontanna na Placu Ratuszowym
Ratusz w Wilnie

Znajdująca się w historycznym centrum miasta Katedra Wileńska to serce Wilna. To właśnie tu koronowano Wielkich Książąt Litewskich, a do dnia dzisiejszego odbywają się najważniejsze uroczystości kościelne i państwowe.

Arkikatedra Bazilika – Katedra Wileńska
Dzwonnica katedralna w Wilnie
Aleja Giedymina

No i doszliśmy do najpopularniejszego miejsca w Wilnie – do Ostrej Bramy. Jest to obowiązkowy punkt nawet najkrótszej wizyty w Wilnie. Z dziewięciu bram muru obronnego Wilna została tylko Ostra Brama, a w jej wnętrzu najpopularniejszy obraz Matki Bożej Ostrobramskiej, do której modlił się m.in. Adam Mickiewicz. O obrazie tym dowiadujemy się z jego dzieła „Pan Tadeusz”. Sama Brama nie robi jakiegoś wielkiego wrażenia (przynajmniej na nas nie zrobiła), nie zapiera tchu w piersiach swoim wyglądem, ale ma bardzo duże znaczenie historyczne i jest szczególnym i ważnym miejscem dla chrześcijan.

Ostra Brama w Wilnie
W tle obraz Matki Miłosierdzia

Zajrzeliśmy do klimatycznego miejsca zwanego Zaułkiem Bernardyńskim, które prowadzi od ulicy Zamkowej do gotyckiego kościoła św. Anny oraz pomnika Adama Mickiewicza. Szliśmy ulicą Bernardinu i zajrzeliśmy do domu, w którym mieszkał Adam Mickiewicz po powrocie z Kowna. Obecnie w domu tym znajduje się muzeum naszego wieszcza.

Kościół Św. Anny, wybudowany i utrzymany w gotyckim stylu (moim ulubionym), jest najcenniejszym zabytkiem Wilna.

Kościół Św. Anny w Wilnie
Wnętrze kościoła Św.Anny
Pomnik Adama Mickiewicza w Wilnie

A na koniec trafiliśmy do Republiki Zarzecza, czyli do artystycznej dzielnicy Wilna. Niegdyś miejsce to było owiane złą sławą i lepiej było się tu nie zapuszczać zwłaszcza wieczorem, ale dzięki młodym zdolnym artystom miejsce to stało się modne i chętnie odwiedzane. Trochę jak warszawska Praga;) Coraz więcej budynków jest odnawianych i coraz większym zainteresowaniem cieszą się mieszkania do zakupu w tej dzielnicy. Organizowane są tu różnego rodzaju imprezy, pokazy wieczorki poetyckie. A w coraz liczniej otwieranych restauracjach i kawiarniach można smacznie zjeść i miło spędzić czas. Zarzecze Wileńskie to takie miejsce kontrastów. Nam się tu bardzo podobało.

Zarzecze
Zarzecze
Zarzecze

Właśnie na Zarzeczu, w restauracji Uzupio Kavine, zjedliśmy przepyszne cepeliny. Krytykami kulinarnymi nie jesteśmy, ale naprawdę były smaczne, cudownie miękkie i idealnie przyprawione, normalnie rozpływały się w ustach… na przystawkę zamówiliśmy tradycyjny przysmak litewski do piwka, czyli czosnkowe paluszki chlebowe. Dziwne, ale całkiem pasujące właśnie pod piwko;)

Uzupio Kavine
Paluszki chlebowe z dodatkami
Cepeliny

W drodze powrotnej na suwalszczyznę zrobiliśmy jeszcze zakupy: piwko, sery i chleb litewski, żeby milej się siedziało przy ognisku. Nasz pobyt na Litwie był krótki i bardzo intensywny, ale uważam, że absolutnie warto było zrobić sobie taką przerwę na zwiedzanie.

Jesteśmy tu:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *