Opera w Oslo
City Break

Weekend w Oslo – co warto zobaczyć?

Stolica Norwegi jest najdroższym miastem na świecie. Pod tym względem zdetronizowała Tokio, które przez wiele lat utrzymywało się na podium. Zresztą wszystkie kraje skandynawskie są raczej drogie dla przeciętnego turysty. To właśnie ceny jedzenia, noclegu i podstawowych produktów odstraszały mnie do tej pory od tego kierunku. Nad czym bardzo ubolewałam, ponieważ uwielbiam wszystko co skandynawskie: kryminały, pulpety, Ikeę, Fjallraven kanken, świeczki, seriale, naturę i hygge/lagom…

Odkąd wprowadziłyśmy nasze cykliczne, babskie citybreaki to cały czas szukamy nowych destynacji. Raz wybieramy coś w Polsce, a drugi raz jakiś zagraniczny kierunek. Nasz ostatni wyjazd spędziłyśmy w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, więc tym razem szukałyśmy czegoś poza granicami Polski i wybór padł na Oslo. Zastanawiałysmy się jeszcze nad Mediolanem, ale nasze wątpliwości rozstrzygnęła pogoda;) We Włoszech miał padać deszcz, a w Norwegii śnieg, a śnieg jest zdecydowanie mniej upierdliwy przy zwiedzaniu, prawda?

Jak przygotować się do wizyty w najdroższej stolicy świata? Mam dla Was kilka wskazówek: po pierwsze nie zabierajcie ze sobą rodziny 😉 Serio. Koszt pobytu w przeliczeniu na jedną osobę jest znośny, ale jak pomnożymy go przez resztę domowników… Mówię Wam, taniej wychodzi w pojedynkę 🙂 Po drugie zabierzcie ze soba jedzenie. My zainwestowałyśmy w bagaż, w którym zabrałyśmy przekąski i wino na wieczór 🙂 Po trzecie kupcie Oslo Pass, ten karnet to mega duża oszczędność na wszystkim: transporcie, zwiedzaniu, a także jedzeniu.

Oslo w listopadzie? Zimno, ciemno, depresyjnie? Wcale, że nie. Proszę bardzo, poniżej 13 powodów, by spędzić w Oslo listopadowy weekend.

Opera w Oslo – Operahuset

Opera w Oslo to prosty i minimalistyczny w swej formie, ale przepiękny, awangardowy projekt nowoczesnej architektury użytkowej. To też największy budynek, który powstał w Norwegii na przestrzeni 700 lat. Gmach Opery przypomina górę lodową złożoną z nachodzących na siebie tafli lodu wyłaniających się z wody.

„Efekt Halo” nad Operą. Jest to zjawisko optyczno-meteorologiczne, za powstanie którego odpowiadają kryształki lodu. Świetlisty krąg, który okala Słońce albo Księżyc (jak na zdjęciu)powstaje, gdy światło Słońca lub Księzyca załamuje się i odbija wewnątrz kryształków lodu znajdujących się w chmurach pierzastych.

Po dachu Opery można swobodnie chodzić i podziwiać widok na dzielnicę Bjorvika.

Operhusten to cudowny pomysł pracowni Snøhetta. Nam nie udało nam się wejść do środka, czego żałuję, bo wnętrze Opery podobno jest równie niezwykłe jak „zewnętrze”.

Oslo City Center

Projekt Barcode
Oslo City Center
Oslo City Center
Dzielnica Bjorvika

Ratusz w Oslo

Nie sposób jest zobaczyć całe miasto w jeden weekend, prawda? Nawet jeśli jest to tak niewielkie miasto jak Oslo. Nawet jeśliby się chodziło od świtu do nocy bez przerwy – no nie sposób. No więc, rzeczywiście nie widziałam wszystkiego w stolicy Norwegii, nie dotarłam do każdego zakątka i nie zwiedziłam wszystkich dzielnic, ale… mam takie nieodparte wrażenie, że Ratusz to jedyny budynek w Oslo, który jest tak brzydki, że… aż ładny? 😉 Wyczytałam, że budzi on skrajne emocje, zarówno wśród samych mieszkanców stolicy Norwegii jak i turystów. To trochę tak jak nasz Pałac Kultury i Nauki, prawda? I w sumie też tak jak PKiN jest swoistą wizytówką miasta.

To właśnie w Ratuszu odbywa się coroczna uroczystość wręczenia pokojowej Nagrody Nobla.

Park Vigelanda

Park Vigelanda to miejsce, które trzeba zobaczyć. Jest tak dziwne, oryginalne, niezwykłe i szokujące, że nie wyobrażam sobie być w Oslo i nie zajrzeć do tego parku.

Cały ten kompleks parkowy jest dziełem norweskiego rzeźbiarza Gustava Vigelanda. To on stworzył projekt, który realizował we współpracy z różnymi kamieniarzami, kowalami i innymi rzemieślnikami. W Parku Vigelanda obejrzycie 212 rzeźb z kamienia i brązu przedstawiających łącznie prawie 600 postaci w różnym wieku i na różnych etapach swojego życia…


Szczególną uwagę przyciąga osobliwy, gigantyczny Monolit stworzony ze 121 splątanych nagich, ludzkich postaci…wśród nich znajduje się wizerunek samego pomysłodawcy (ja go nie widziałam).

Spacerując po tym parku i oglądając te wszystkie rzeźby targały mną najróżniejsze emocje: zaskoczenie połączone z niedowierzaniem, zachwyt podszyty strachem, zawstydzenie z zaciekawieniem…

Na mnie ten park zrobił mega duże wrażenie… jeszcze nie wiem czy mi się podoba czy nie… Na pewno doceniam oryginalny, niesztampowy pomysł i realistyczne wykonanie.

Dzielnica Grunnerlokka

Dzielnica Grunnerlokka to fabryczna, robotnicza dzielnica Oslo, która przeszła w ostatnich latach architektoniczną metamorfozę. Przenikają się w niej i mixują różne style. Dzięki tej budowlanej renowacji stała się modnym miejscem spotkań. Grunnerlokka słynie przede wszystkim z bogatej oferty kulturowej i imprezowej, z oryginalnych sklepów i niedzielnego targu, na którym można upolować najróżniejsze skarby.

Jarmark świąteczny

Plusy przyjazdu do Oslo pod koniec listopada? Oczywiście możliwość odwiedzenia Jarmarku świątecznego Vinterland – grzane wino, muzyka, słodki zapach jedzenia, światełka, cały ten klimat… cudownie.

MUZEA

Co robić w Oslo w listopadzie, kiedy temperatury na dworze nie rozpieszczają, słońce szybko się chowa, a spędzanie czasu w knajpie nie jest raczej na twoją kieszeń? Iść do muzeum!

Tak jak osobiście nie przepadam za muzeami i zdecydowanie wolę oglądać miasta na zewnątrz, tak muszę przyznać, że w Oslo każde muzeum, do którego weszłyśmy, warte było odwiedzenia. A jeśli dodatkowo posiadasz kartę OsloPass to wizyty te będą też łaskawe dla kieszeni 🙂

Największe skupisko placówek muzealnych znajduje się na Pólwyspie Bygdoy.

Muzeum Fram, Muzeum Kon-Tiki, Muzeum Muncha, Muzeum Nobla, Norsk Folkemuseum, Holmenkollen, czyli muzea w Oslo, które odwiedziłyśmy podczas naszego babskiego weekendu.

Muzeum Muncha

Na malarstwie znam się jak na mechanice kwantowej – czyli wcale. Niby wiem co mi się podoba, a co nie bardzo ale jeśli mielibyśmy rozmawiać o kresce, linii malarskiej, głębi, czy na temat „co artysta miał na myśli”… to nic z tego… totalny ze mnie ignorant.

Ale obraz Krzyk znam i Edvarda Muncha też znam 🙂 a w Muzeum Muncha w Oslo mogłam zobaczyć więcej jego dzieł i bardziej poznać jego twórczość. Czy mi się podobało? Bardzo. Czy zagłębię temat malarstwa? Nie wiem.

A swoją drogą to ciekawe doświadczenie mieć córkę, która przejawia talent malarski i wygrywa ogólnopolskie konkursy plastyczne, prawda? To po tacie ma – zdecydowanie 🙂

Muzeum Muncha w Oslo działa od 1963 roku, w Październiku 2021r. zostało przeniesione i ponownie otwarte w nowym miejscu, w nowoczesnym budynku, w sąsiedztwie Opery. Myślę, że ta lokalizacja jest zdecydowanie korzystniejsza od poprzedniej.

Myzeum Fram

Muzeum Fram znajduje się na wyspie Bygdoy i poświęcone jest norweskim odkryciom i wyprawom polarnym. Budynek został zaprojektowany tak, żeby statek Fram się w nim zmieścił, dlatego ma kształt stożka.

Jego główną atrakcję stanowi drewniany szkuner „Fram” zbudowany w 1892r. na zamówienie podróżnika Nansena. Statek ten brał udział w trzech wielkich ekspedycjach polarnych. Można tutaj poznać fascynującą historię tych podróży na własne oczy zobaczyć statek „Fram” , można nawet wejść na jego pokład i obejrzeć wnętrza, w których mieszkała załoga.

Fram

W drugim, mniejszym stożkowym budynku znajduje się norweski slup – Gjoa, czyli pierwszy statek, który przepłynął przez Przejście Północno-Zachodnie w latach 1903–1906. 

Gjoa

Muzeum Kon Tiki

Po wejściu do Muzeum Kon-Tiki zrobiłyśmy wielkie WOW na widok naturalnej wielkości tratwy ustawionej w centralnej części budynku. Poczułam się jak w bajce Vajana (kto ma dzieci ten wie;)) Zobaczycie w tym muzeum nie tylko tratwę, ale też wiele materiałów, zapisków, zdjęć, map, eksponatów i różnego rodzaju pamiątek z wypraw norweskiego podróżnika Thora Heyerdahla.

Tratwa Kon-Tiki

Legendarna wyprawa Kon-Tiki przez Pacyfik pomiędzy Peru a Polinezją trwała 101 dni.

Norsk Folkemuseum – Norweskie Muzeum Ludowe

Norsk Folkemuseum działa od 1894r.

Norweskie Muzeum Ludowe jest duże, naprawdę ogromne (140 tys. m kw.) i jest największym muzeum na powietrzu w Europie. Zebrano tu ponad 155 starych, zabytkowywch budynków oraz ponad 230 tys. artefaktów z całej Norwegii. Spacer na cały dzień gwarantowany.

Muzeum Nobla

Centrum Pokojowe Nobla to niewielkie muzeum, w którym poczytacie o Alfredzie Noblu i o poszczególnych laureatach ufundowanej przez niego nagrody.

Na nas nie zrobiło szczególnego wrażenia, ot takie sobie. Bardziej zależało nam na zobaczeniu auli, w której pokojowa nagroda Nobla jest przyznawana, ale zamiast do Ratusza trafiłyśmy przez pomyłkę do tego muzeum. Na szczęście honorowali Oslo Pass, więc nie poniosłyśmy dodatkowych kosztów, bo w tym przypadku raczej byśmy żałowały wydanej kasy.

Skocznia i Muzeum Holmenkollen

Skocznia narciarska Holmenkollen położona na wzgórzu w dzielnicy Vestre Aker, ma długość 134 m. Na przestrzeni lat byla wielokrotnie przebudowywana i modernizowana. Ostatecznie w 2008 roku została zburzona i na jej miejscu powstała skocznia w obecnym kształcie.

Holmenkollenbakken jest jedną z najnowocześniejszych skoczni narciarskich na świecie i jedną z najładniejszych. Korzystać z niej mogą nie tylko skoczkowie, stanowi również niezwykłą atrakcję turystyczną. Na samej górze mieści się punkt widokowy, z którego rozpościera się przepiękny widok na Fiord Oslo.

A kto został okrzyknięty „królem Holmenkollen”? Zgadza się – Adam Małysz 🙂
Polski skoczek pięciokrotnie wygrywał Puchar Świata na tej skoczni, najwięcej w historii Holmenkollenbakken.

Do Holmenkollen dojeżdża z Centrum metro linii nr 1. Muzeum honoruje kartę OsloPass.

Twierdza Akershus

Zamek zbudowany do obrony stolicy Norwegii.

Praktyczne rady

W Oslo jest rzeczywiście drogo, dla zobrazowania jak drogo podam kilka przykładowych cen w przeliczeniu na złotówki: kawa Americano – 49,10zł, grzane wino kupione na jarmarku – 45,56 zł, danie obiadowe (po odjęciu 20% z karty Oslo Pass) – 72,26zł, lampka wina – 45zł, magnes – 22,69zł. Wejścia do muzeów to koszt około 50-60zł ale po zakupie Oslo Pass do większości wchodzicie bezpłatnie.

Lot

Z Warszawy do Oslo latają zarówno LOT, jaki i Wizz Air czy Ryanair. Często można trafić na fajną promocję i kupić bilet w obie strony za 50zł. Nam nie udało się polecieć za tak niską kwotę, ponieważ po pierwsze nasza decyzja co do kieunku lotu była dość spontaniczna, a po drugie koniecznie chciałyśmy lecieć z Chopina. Leciałyśmy więc LOT-em za około 650 zł za osobę.

Jak bedziecie szukać połaczeń, nie tylko do Norwegii, to polecam wyszukiwarkę Google Flights.

Oslo Pass

Oslo Pass jest to karta turystyczna, dzięki której zwiedzanie najdroższego miasta świata staje się znośne. Występują trzy rodzaje tego biletu: 24h, 48h i 72h. Płacimy jednorazowo określoną kwotę, w zależności od tego, który wariant wybierzemy. W naszym przypadku była to karta na 48h, a jej koszt wyniósł około 300zł. Dzieki Oslo Pass możemy bezpłatnie korzystać z komunikacji miejskiej, ze wszystkich środków transortu, upoważnia ona też do bezpłatnych wejść do wielu muzeów, a także daje do 20% zniżki w wybranych restauracjach.

Aplikację Oslo Pass instalujemy w telefonie, wybieramy bilet jaki nas interesuje (24h, 48h,72h) opłacamy ten bilet i będąc już na miejscu aktywujemy karnet. Od momentu aktywacji zaczyna odmierzać się czas.

Dojazd z Lotniska Gardermoen do Centrum Oslo

Wylądowałyśmy na lotnisku Oslo Gardermoen, które jest oddalone od Centrum Oslo o 48 km. Z tego portu lotniczego do miasta najłatwiej można dojechać pociągiem Flytoget Airport Express lub autobusem Flybussen. Ja polecam pociąg, będzie szybciej, bo już w około 20 min dojedziecie do Oslo.

Bilet na ten pociąg możecie kupić online, lub na lotnisku w punkcie obsługi klienta. Jeśli macie karnet Oslo Pass to możecie poprosić obsługę o bilet do konkretnej stacji, po której zaczyna obowiązywać Was karnet. Najlepiej jak o konkrety zapytacie obsługę na lotnisku, nam pomogła w tym temacie 🙂

Komunikacja miejska

Oslo jest bardzo dobrze skomunikowanym miastem. W czasie naszego krótkiego pobytu korzystałyśmy z wielu środków transportu: pociągu, tramwaju, metra i autobusu. We wszystkich tych pojazdach obowiązywała karta Oslo Pass. Jeśli jednak nie zakupicie wspomnianego karnetu to przewoźnikiem obsługującym transport publiczny w Oslo jest Ruter. Bilety można kupić m.in. w kioskach Nervesen, sklepach 7-Eleven, automatach, w punkcie obsługi klienta Ruter lub poprzez ich aplikację. Bilet dla osoby dorosłej kosztuje w przeliczeniu około 16zł, jeśli chcielibyście kupić bilet u kierowcy to koszt ten wzrasta o 20%.

Jedzenie

Jadłyśmy w dwóch miejscach w Oslo. W restauracji hotelu Best Western Plus City Hotel, gdzie serwowali wyłącznie menu norwesko-świąteczne. I mimo, że nie zakładałyśmy jedzenia w knajpach, to tym razem się skusiłyśy. Byłyśmy przed świętami, więc fajnie było skosztować czegoś norweskiego, a nie tylko „wałówkę” przywieziną z Polski 😉 Poza tym miałyśmy zniżkę 20% z kartą Oslo Pass.

Klopsiki i kawałek kiełbaski, ziemniaczki, sos żurawinowy i zasmażana kapusta – nie wyglądało to zbyt instagramowo i nie smakowało też wybitnie, ale z lampką wina i w doborowym towarzystwie – niczego więcej nie potrzebowałam.

Druga knajpka – Rorbua Aker Brygge – była fantastycznie usytuowana nad samym morzem, miała mega klimatyczne wnętrze, fajną obsługę, a w menu typową kuchnię norweską: jelenie, renifery, łososie i wieloryb. Trafiłyśmy do tej restauracji w porze lunchowej i okazało się, że niestety nie wszystkie dania serwowali. Dziewczyny skusiły się na zupę rybną, a ja zamówiłam sałatkę z mięsa wieloryba. Oba dania były wyborne i świetnie się prezentowały.

Nocleg

Quality Hotel Expo wybrałam ze względu na bardzo dobre opinie i najlepszą cenę ze śniadaniem na stronie Booking.com. Zazwyczaj przy city-breakach staram się rezerwować nocleg blisko centrum, żeby nie tracić czasu na dojazdy. Jednak w przypadku Oslo nie miało to aż tak dużego znaczenia. Autobusy bardzo często odjeżdżały spod hotelu, a przez 25min jazdy mogłyśmy podziwiać miasto. Największy plus tego hotelu to zdecydowanie śniadanie. Był duży wybór różnorodnych potraw zarówno europejskich jak i norweskich. Powiem szczerze, że dla tych śniadań warto wybrać Quality Hotel Expo!

Widok z okna hotelu Quality Hotel Expo

Oslo nocą

Astrup Fearnley Museum of Modern
Ratusz
Miłego dnia!

Stolica Norwegii nie jest największą metropolią świata, chociaż najdroższą 😉 Jest za to miejscem niezwykle przyjaznym dla turystów. W Oslo nie ma typowego miejskiego zgiełku i hałasu, nikt się tutaj nie spieszy. To kompaktowe miasto otoczone wodą i zielenią można zwiedzać w zasadzie pieszo. Myślę, że o każdej porze roku warto odwiedzić stolicę Norwegii. Ja już nie mogę się doczekać by przyjechać do Oslo latem…


PODOBNE WPISY:

  • Sandomierz i okolice – co zobaczyć, gdzie jeść i gdzie spać?

    Sandomierz to niewielkie miasteczko w województwie świętokrzyskim, które na przestrzeni kilku-kilkunastu lat stało sie bardzo popularnym miejscem do odwiedzenia. Sławę swą zawdzięcza głównie serialowi telewizyjnemu „Ojciec Mateusz”, w którym proste kryminalne historie z nutką humoru przeplatane są sandomierskimi kadrami. No dobra widziałam jeden odcinek, więc nie wiem czy dokładnie tak to wyglądało, ale trzeba przyznać, że serial ten zrobił niesamowitą marketingową robotę jeśli chodzi o promocję miasta. Sandomierzanie mają nawet Muzeum Ojca Mateusza z Gabinetem Figur Woskowych bohaterów tego serialu…serio;) Sandomierz planowałam odwiedzić już od jakiegoś czasu, bo wydawał się idealnym pomysłem na taki krótki weekendowy wypad. Tylko jakoś tak się nie składało, bo albo nie było nam po drodze, albo w letnie weekendy odstraszały nas tłumy turystów, a w zimowe weekendy – niepewna pogoda. I tak w kółko Macieju. No ale w końcu dotarliśmy na przedłużony weekend ferii zimowych i gdy wszyscy śmigali na nartach, my mieliśmy Sandomierz prawie że na wyłączność. „Zakotwiczenie nieba” W 2004 roku tuż obok Ratusza stanęła oryginalna rzeźba autorstwa sandomierskiego artysty Cezarego Łutowicza. Postanowił on „zakotwiczyć niebo” na Rynku Starego Miasta w Sandomierzu i chyba mu się udało? Ta niezwykła, ale zarazem prosta instalacja naturalnie wpisała się w krajobraz miasteczka. Ratusz w Sandomierzu Chyba nie przesadzę jak nazwę ten XVI w. Ratusz symbolem Sandomierza? Przesadzam?! No dobra, ale trzeba przyznać, że w hierarchii ważności znajduje się tuż obok Muzeum Księdza Mateusza 😉 A tak na serio, to całkiem fajnie prezentuje się ta, usytuowana pośrodku Rynku, budowla z wyróżniającą się na tle czerwonej cegły białą wieżą zegarową. W podziemiach Ratusza znajduje się restauracja „Lapidarium „. Zamek Sandomierski Zamek królewski w Sandomierzu do najpiękniejszych i najokazalszych nie należy, ale całkiem przyjemnie prezentuje się na wzgórzu, zwłaszcza od strony Kościoła św. Jakuba. W zamku sandomierskim znajduje się Muzeum Okręgowe, które postanowiliśmy odwiedzić, mimo, że nie jesteśmy wielkimi fanami tego typu miejsc. Akurat padało i mieliśmy do wyboru to albo pozostanie w pokoju. Trzeba było zostać w pokoju… Niestety musze przynać, że było to nasze największe rozczarowanie tego wyjazdu. Muzeum nie jest duże, czas zwiedzania max 30 min i to wolnym tempem, a do tego część sal była niedostępna. Jak dla mnie to taka trochę zbieranina eksponatów bez ładu i składu: trochę krzemienia pasiastego, jakieś obrazy, wpis Olgi Tokarczuk, i najcenniejszy eksponat – szachy sandomierskie… Szczerze? Można sobie darować. Brama Opatowska Brama Opatowska jest jedyną zachowaną bramą Sandomierza z czterech, które w XIV w. strzegły wjazdu do miasta. Pozostałe trzy nazywały się: Zamoyska, Krakowska i Lubelska. Na Wieżę Opatowską można wejść w godzinach jej otwarcia i za niewielką opłatą i popatrzeć sobie na Sandomierz z góry. Chociaż według mnie widok nie jest aż tak spektakularny jak można było się tego spodziewać. TU znajdują się informacje praktyczne dotyczące zwiedzania wieży, a także jej historia i informacje o bieżących wydarzeniach. Ucho Igielne Furta Dominikańska, która ze względu na swój kształt nazywana jest również Uchem Igielnym, to fragment murów obronnych Sandomierza. Patrząc po social mediach jest to niezwykle modne, instagramowe miejsce. Ucho Igielne znajduje się przy ul. Zamkowej. Przechodząc przez Ucho Igielne od strony miasta dojdziemy do Kościoła Św. Jakuba oraz do wąwozów Świętojakubskiego i Św. Jadwigi. Podziemna Trasa Turystyczna w Sandomierzu Całkiem fajna atrakcja dla osób, które nie mają klaustrofobii, u nas na przykład Kamil się nie zdecydował 😉 W podziemiach Sandomierza w XIV i XV wieku znajdowała się rozbudowana sieć wydrążonych korytarzy, chodników i magazynów, w których tamtejsi kupcy przechowywali swoje produkty m.in. śledzie, sery, wina. Podziemia te w czasie burzliwej historii miasta były również schronieniem dla mieszkańców Sandomierza. Kiedy te podziemne korytarze stały się przyczyną wielu katastrof budowlanych część z nich zasypano i zabezpieczono, a cześć postanowiono wykorzystać do przygotowania właśnie tej trasy. Nie byłoby to możliwe bez pomocy naukowców z Akadamii Górniczo – Hutniczej w Krakowie no i ciężkiej pracy górników. Sandomierska Podziemna Trasa Turystyczna biegnie pod kamienicami Starego Miasta, jej długość wynosi 470m, a głębokość w najgłębszym miejscu ma 12m. Mały Rynek Krzemień Pasiasty – Kamień Optymizmu Sandomierz jest uznawany za światową stolicę krzemienia pasiastego. To właśnie w tym mieście powstają niezwykłe dzieła sztuki złotniczej z wykorzystaniem krzemienia, a zapoczątkował to, wspomniany wcześniej, Cezary Łutowicz. On pierwszy zaczął wykorzystywać ten niezwykły kamień w jubilerstwie. Pracownia Cezarego Łutowicza znajduje się na Rynku przy ul. Poniatowskiego 4. Krzemień pasiasty ze względu na swoje właściwości antydepresyjne, poprawiające stan skóry i włosów, chroniące przed negatywnymi wpływami nazywany jest kamieniem optymizmu. Ten unikatowy, oryginalny i piękny kamień jest rzadszy od diamentu. Bazylika katedralna pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny Katedra ta jest najważniejszym zabytkiem Sandomierza i głównym kościołem diecezji sandomierskiej.  Piękne wnętrze kościoła utrzymane w stylu barokowym i rokokowym z freskami bizantyjsko – ruskimi przyciaga wielu turystów. Kościół św. Jakuba Ten rzymskokatolicki kościół zbudowany został w XIII w. a jego styl można określić jako romańsko-gotycki. Pełna nazwa kościoła Św. Jakuba brzmi tak: Kościół św. Jakuba Apostoła w Sandomierzu, Klasztor oo. dominikanów (konwent Świętego Jakuba), Sanktuarium Błogosławionego Sadoka i 48 Towarzyszy Męczenników oraz Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej…uff 😉 Kościół Św. Jakuba jest jednym z najstarszych i najcenniejszych zabytków architektury w Polsce. I do tego jest malowniczo położony na wzgórzu porośniętym krzakami winorośli. W lutym widok nie zachwycał, ale w miesiącach letnich musi tu być przepieknie. Wąwóz Królowej Jadwigi Wąwóz Królowej Jadwigi to wąwóz lessowy, który ma ok. 500m długości. Wejście do niego znajduje się za Kościołem św. Jakuba. Wąwóz ten uznany został za pomnik przyrody i jest pod ochroną. Rezerwat Przyrody Góry Pieprzowe „Pieprzówki”, jak nazywane są też te góry, to najstarsze pasmo górskie w Polsce. Ich nazwa bynajmniej nie ma nic wspólnego z popularną przyprawą, tak jak początkowo myślałam 😉 Chodzi tu o ciemnoszare okruchy, które pokrywają te niewielkie pagórki, a które swym wyglądem przypominają właśnie ziarenka pieprzu. Jest to efekt kruszenia się i wietrzenia łupków i kwarcytów. Góry Pieprzowe pokrywa miejscowa, bardzo różnorodna roślinność charakterystyczna dla stepów, a także ogromna ilość dziko rosnących róż. Jest to największe w Polsce, a może nawet w Europie, skupisko około 12 gatunków tego kwiatu. Ze wzgórza roztacza się przyjemny widok na dolinę Wisły i panoramę Sandomierza. Plusem chodzenia po Górach Pieprzowych zimą jest brak człowieków, ale niestety minusem – ubogi i zarazem smutny krajobraz. Mogę sobie tylko wyobrazić jak pęknie musi tu być wiosną i wczesnym latem. Nocleg w Sandomierzu Mieszkaliśmy w Zamkowych Apartamentach, które znajdują się tuż obok Zamku Sandomierskiego. Bardzo przyjemne miejsce, które szczerze mogę polecić. Czyste i schludne pokoje i do tego pięknie urządzone. Śniadań nie było w ofercie, ale tuż obok znajduje się Karczma Zamkowa,w której goście apartamentów mają zniżkę na śniadania. Jedzenie w Sandomierzu Jak na tak niewielkie miasteczko to musze przyznać, że baza jedzeniowa jest tu naprawdę bardzo rozbudowana i naprawdę, naprawdę smaczna. Wszędzie gdzie jedliśmy,czy to śniadanie, lunch czy kolację było przepysznie i mega klimatycznie. Lapidarium pod Ratuszem Lokalizacja w podziemiach Ratusza, przepiękne wnętrze i cudowny klimat tej restauracji idealnie współgrał z pysznym jedzeniem. Nasza pierwsza kolacja w Sandomierzu i od razu sukces. Lapidarium pod Ratuszem to według nas miejsce, które w Sandomierzu trzeba koniecznie odwiedzić. 2 Okna Wpadliśmy tu na lekki lunch z kawką i lampką wina. Z 2 Okien można popatrzeć na Rynek i Ratusz. Świetny kulinarny przystanek podczas zwiedzania Sandomierza. Fajna lokaliazacja i pycha żarcie. Pizzeria San Domingo U nas w domu kultywujemy taką naszą małą tradycję – piątki z pizzą. Dlatego też na wyjeździe Blanka zaproponowała, żebyśmy tradycyjnie zjedli pizzę. Najlepsze opinie na Googlu miała Pizzeria San Domingo. Pizzeria ta położona jest przy ul. Krakowskiej, niedaleko Zamkowych Apartamentów. Niby taka na uboczu, z dala od Rynku, a pizza pierwsza klasa! Pizzeria San Domingo jest laureatem konkursu Orły Gastronomii 🙂 Widnokrąg Do Widnokręgu wybierałam się zanim dojechałam do Sandomierza. Myślałam o zjedzeniu tutaj kolacji, ale seria niefortunnych zdarzeń doprowadziła nas do tej restauracji na śniadanie. I też spoko. Lokalne produkty, wypiekane na miejscu pieczywo, eleganckie wnętrze, fantastyczna obsługa i prosecco na dobry poczatek dnia, tak trzeba żyć… Bistro Podwale Jedzenie pyszne, wnętrze ciekawe, ale całościwo nam się nie kleiło. Niby bistro, a dania jak w najlepszej restauracji (i cenowo i wielkościowo), niby dania jak w najlepszej restauracji a strasznie długi czas oczekiwania i zmanierowana obsługa. Nie wiem na ile powodem były Walentynki a na ile tak jest w Bistro Podwale, ale jedno wiem na pewno, jest tak duży wybór smacznych miejsc w Sandomierzu, że to można na spokojnie pominąć. Cafe Mała Trochę jak Central Perk Cafe w serialu Friends. Kolorowe, optymistyczne wnętrze i wariacje na temat naleśników. Idealne miejsce na śniadanie. Dobry humor na resztę dnia gwarantowany:) Karczma Zamkowa Ostatniego dnia skorzystaliśmy ze zniżki od Zamkowych Apartamentów i zjedliśmy śniadanie w Karczmie Zamkowej. Bez „ochów i achów”, ale całkiem poprawnie. Dla mnie minusem był brak ekspresu do kawy. Sandomierskie wina i sery W Sandomierzu i jego okolicach znajduje się mnóstwo winnic, które w większości składają się na tzw. Sandomierski Szlak Winiarski. Niestety w lutym ciężko byłoby nam przejść się tym szlakiem i podegustować winne trunki. Dlatego zakupiliśmy w jednym ze sklepów na Rynku wino Sandomirus i deskę lokalnych serów i raczyliśmy się tymi dobrami w pokoju hotelowym 🙂 Zaskoczeniem był dla nas ser cały czarny i w czarno-żółte pasy nazywany Krzemieniem Pasiastym. Dowiedzieliśmy się, że za ten unikalny wygląd oraz wyjątkowy smak i aromat odpowiadają dodawane do produkcji: bukowy popiół drzewny oraz lukrecja. Sandomierz jest miastem kompaktowym i wszystkie powyższe atrakcje można spokojnie zobaczyć w max dwa dni. Daltego jeśli już wybierzemy się do Sandomierza to warto odwiedzić jego okolice. My na przykład zajechaliśmy obejrzeć ruiny Zamku Krzyżtopór i JuraPark w Bałtowie. Ruiny Zamku Krzyżtopór Zamek Krzyżtopór w Ujeździe to tak naprawdę nie zamek a rezydencja pałacowa wybudowana podobno na wzór kalendarza, gdzie 12 dużych sal symbolizowało miesiące w roku, 52 komnaty – odpowiadały ilości tygodni, 4 baszty to cztery roku i 365 okien – na każdy dzień. Pałac Krzyżtopór został wybudowany z inicjatywy Krzysztofa Ossolińskiego na wzór Palazzo in fortezza, czyli re­zy­den­cji ma­gnac­kiej łą­czą­cej wy­go­dę miesz­kań­ców z funk­cją obron­ną. Zamek Krzyżtopór był największą pałcową rezydencją w Europie do czasu wybudowania Wersalu. Bałtowski Kompleks Turystyczny i świat dinozaurów Bałtowski Kompleks Turystyczny wybraliśmy wiadomo – dla Blanki. Osobiście nie jesteśmy miłośnikami tego typu miejsc. Źle znosimy tłumy i wszelkiego rodzaju obiekty, które „tworzą” u naszego dziecka potrzeby posiadania różnych rzeczy. No ale w końcu to były ferie. Kupiliśmy bilety na Pakiet Jurapark, bo Blankę przede wszystkim interesowały dinozaury. Przeszliśmy ścieżkę edukacyjną z dinozaurami i odwiedziliśmy Muzeum Jurajskie. Sama zainteresowana była bardzo zadowolona, a i my też, bo okazało się, że w lutym nie było wielu chętnych na odwiedzenie świata dinozaurów, zdecydowana większość wybrała Szwajcarię Bałtowską i wioskę Świetego Mikołaja 🙂 Było tak mało osób, że nawet nie miał kto nam zrobić zdjęcia we troje 😉 A jak nie Sandomierz, bo może już zobaczony, to zapraszam do Lublina? Piękne miasto! Jesteśmy tu:

  • Sandomierz i okolice – co zobaczyć, gdzie jeść i gdzie spać?

    Sandomierz i okolice – co zobaczyć, gdzie jeść i gdzie spać?

  • Weekend w Katowicach. Atrakcje stolicy województwa śląskiego.

    Weekend w Katowicach. Atrakcje stolicy województwa śląskiego.

  • Kalisz na weekend – co warto zobaczyć w najstarszym mieście w Polsce?

    Kalisz na weekend – co warto zobaczyć w najstarszym mieście w Polsce?

  • Lublin na weekend – 21 atrakcji, dla których warto odwiedzić to miasto.

    Lublin na weekend – 21 atrakcji, dla których warto odwiedzić to miasto.

Jesteśmy tu:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.