City Break,  podróże,  Podróże świat

Berlin – weekend w „mieście wolności”

Jeżeli zastanawiacie się czy warto wybrać się do stolicy Niemiec na weekend, albo czy w ogóle wybrać się do Berlina to mam nadzieję, że tym wpisem przekonam Was, że jest to idealny kierunek nie tylko na klasyczny city braek.

Berlin wybrałyśmy na nasz pierwszy babski wypad, bez mężów, bez dzieci, bez sterty walizek. Muszę przyznać, że był to strzał w 10. Stolica Niemiec to wielokulturowe miasto, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, zarówno kulturalnie jak i kulinarnie czy architektonicznie. Na każdym kroku nowoczesność miesza się tu z historią, a stare przeplata z nowym. W Berlinie mieszkają przedstawiciele aż 186 narodowości, co widać i słychać na ulicach. Przyjeżdżają tu głównie młodzi ludzie z różnych zakątków świata za pracą i marzeniami. Wszędzie można dogadać się po angielsku, a najczęstsze pytanie jakie słyszałyśmy to: „Where are you from?” Nie wiem czy Niemcy w ogóle, ale na pewno berlińczycy żyją w myśl zasady żyj i daj żyć innym. Ludzie podchodzą do siebie z szacunkiem i traktują innych tak jak sami chcieliby być traktowani. Często się uśmiechają. Co dało się zaobserowować podczas naszych spacerów. Wielokrotnie byłyśmy też świadkami takiej zwykłej ludzkiej, niewymuszonej uprzejmości. To czego pozazdrościłam mieszkańcom Berlina to brak tego naszego polskiego „dupościsku”. Bo tak naprawdę to wszystko jest dla ludzi tylko trzeba do tego podejść z głową. Chcesz napić się piwka to kupujesz sobie piwko siadasz w parku na ławeczce ze znajomymi rozmawiacie i pijecie sobie piwko. Nie trzeba od razu nawalić się w cztery litery i narobić bałaganu. No i czułyśmy się tu absolutnie bezpiecznie.

Jak dostać do Berlina?

Z Warszawy do Berlina można łatwo i szybko dostać się samolotem, samochodem i pociągiem. My wybrałyśmy trzecią opcję, dlatego, że pociąg jedzie z Warszawy tylko około 6 godzin, a wysiada się w zasadzie w samym centrum miasta. Nie traci się wtedy czasu na dojazdy z i na lotnisko, odprawy i takie tam, no i nie ma problemu z parkingiem. Bilety kupowałyśmy on-line na https://www.intercity.pl na około dwa miesiące przed planowana datą wyjazdu. Trafiłyśmy na tanie bilety – za podróż w obie strony zapłaciłyśmy tylko 216zł za osobę. Wyjeżdżałyśmy w piątek około 5:50 z Warszawy, a powrót z Berlina był o 16:50.

Ostnbanhnof

Nocleg w Berlinie

Noclegów szukam zazwyczaj na portalu booking.com i tym razem teżkorzystałam z tej strony. Baza noclegowa w Berlinie jest bardzo rozbudowana i naprawdę można znaleźć wiele miejsc do przenocowania dostępnych na każdą kieszeń. Bardzo dużo jest ofert niskobudżetowych z łóżkiem w pokoju wieloosobowym oraz hosteli ze wspólną łazienką. Nam jednak zależało na prywatności i komforcie no i lokalizacji. I udało się zabookować pokój trzyosobowy w Schulz Hotel Berlin Wall at the East Side Gallery. Z wielką przyjemnością i z pełną odpowiedzialnością mogę polecić Wam ten hotel. Lokalizacja jest rewelacyjna, wszędzie można dojść pieszo. Mimo, że znajduje się naprzeciwko dworca Ostbahnhof to w pokoju było cicho. Hotel o bardzo nowoczesnym i designerskim wnętrzu z licznymi udogodnieniami dla podróżnych, jak choćby przechowalnia bagażu. Przemiła obsługa i najlepsza kawa Cafe Martha:)

Co zobaczyłyśmy w Berlinie w dwa dni

Nie miałyśmy opracowanego planu zwiedzania na te dwa dni. Zaznaczyłyśmy sobie po prostu na mapie miejsca, które chciałybyśmy zobaczyć i miejsca, gdzie można pysznie zjeść i z tą mapą poszłyśmy w miasto.

Poniżej przedstawiam Wam naszą fotorelację z miejsc, które udało nam się zobaczyć mając do dyspozycji tylko weekend. I szczerze mówiąc jest tego całkiem sporo 😉

Brama Brandenburska

Brandenburger Tor

Pierwsze i najważniejsze miejsce w Berlinie – tutaj po prostu trzeba być. Jest najbardziej rozpoznawalnym i najbardziej charakterystycznym zabytkiem w mieście. Zaprojektowana i wybudowana przez niemieckiego architekta Carla Gottharda Langhansa. Od 1791r. stanowi symbol Berlina. Wcześniej nazywana była Bramą Pokoju. Zniszczona w czasie II wojny światowej została odrestaurowana i oddana do użytku w 2002r w obecnym kształcie . Zwieńczeniem bramy jest miedziana rzeźba przedstawiająca boginię zwycięstwa – Wiktorię. Aktualnie Plac Paryski, na którym stoi Brama Brandenburska jest najpopularniejszym miejscem spotkań berlińczyków i najbardziej pożądanym kierunkiem spacerów turystów.

Reichstag – siedziba niemieckiego parlamentu (Bundestag)

Bundestag

Kopułę Bundestagu można zwiedzić bezpłatnie, ale konieczne jest wcześniejsze zarezerwowanie terminu na stronie https://www.bundestag.de/en/. Najlepiej jest to zrobić na kilkanaście dni przed planowana datą wizyty w Berlinie. Bo jak będziecie czekać do ostatniej chwili, tak jak my, to może się okazać, że wszystkie godziny są zarezerwowane i trzeba sukcesywnie odświeżać stronę i „łapać” zwolniony termin. Nam udało się dostać na ostatnie wejście o 21:30 w piątek. Późno, ale na szczęście uwielbiam miasto nocą, bo jest takie rozświetlone tysiącem światełek, kolorowe, ale zarazem tajemnicze i mroczne. Była to też idealna pora, bo nie było tłumów. Przed wejściem sprawdzany jest dowód osobisty i przeprowadzana jest kontrola ubioru i toreb, prawie tak jak na lotnisku.

East Side Gallery

Stworzona na 1316-metrowym fragmencie muru berlińskiego jest najprawdopodobniej największą na świecie galerią obrazów na świeżym powietrzu. Swoje prace prezentuje tu 118 artystów z całego świata. Najpopularniejszy jest oczywiście pocałunek Breżniewa z Honeckerem i trabant 🙂

Wyspa Muzeów

Jest to jeden z najważniejszych kompleksów muzealnych na świecie. W 1999r. wpisany został na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Na wyspie znajdują się: Muzeum im. Bodego, Muzeum Pergamońskie, Nowe Muzeum, Stara Galeria Narodowa oraz Stare Muzeum.

Katedra Berlińska – Berliner Dom

Najpiękniejsza katedra jaką do tej pory widziałam. Naprawdę zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Na zdjęciach nie wygląda tak imponująco, ale w rzeczywistości jest ogromna, majestatyczna i budząca respekt. Niestety nie udało nam się wejść do środka, mimo iż byłyśmy przed 19, katedra była już zamknięta. Jakbyście chcieli zwiedzić wnętrze to wstęp kosztuje 7 euro za osobę.

ALexanderplatz

Nazwany tak został na cześć cara Rosji Alexandra I.

Alexanderplatz w dzień…
…i w nocy

Wieża telewizyjna – Berliner Fernsehturm

Gdzie się nie ruszyłyśmy tam była i ona. Wysoka na 368m na każdym kroku majaczyła nam w oddali. Była swoistym punktem odniesienia, takim naszym azymutem. Na 203 metrze znajduje się punkt widokowy, a na 207 – obrotowa restauracja. Podziwianie widoków z tej wysokości zostawiłyśmy sobie na następny raz. Polecam Wam sklepik z pamiątkami, który znajduje się na samym dole. Wstęp na wieżę jest płatny- 12euro /os, dzieci 3-16 7,5e/os, dzieci do 3 lat za darmo. Bilety można kupić też on-line TU.

Spacer Aleją pod Lipami

Nowy Odwach

Czerwony Ratusz

Siedziba burmistrza Belina

Checkpoint Charlie

W okresie zimnej wojny było to jedno z najbardziej znanych przejść granicznych między NRD a Berlinem Zachodnim. A obecnie to popularna atrakcja turystyczna. Można zrobić sobie zdjęcie ze statystami i nabyć odcisk pieczątki kontroli granicznej z wybranej przez siebie strefy okupacyjnej.

Topografia Terroru

Muzeum Topographie des Terrors znajduje się w miejscu dawnej, głównej siedziby Gestapo i SS w latach 1933-1945. Wewnątrz znajduje się wystawa ukazująca drogę Hitlera do władzy i planowane akty terroru nazistowskich Niemiec. Warto wejść, zobaczyć i poczytać. Jak sobie uzmysłowicie co działo się w tym miejscu krótko przed i w czasie II wojny światowej to gwarantuje wam, że to przeżycie nie będzie łatwe i przyjemne. Wstęp jest bezpłatny.

Pomnik Pomordowanych Żydów Europy

Plac Poczdamski

Swego czasu podzielony murem przeżywa teraz prawdziwe oblężenie zarówno turystami, jak i berlińczykami na zakupach.

Bahn Tower

Sony Center

Sony Center to idealne miejsce na chwilę wytchnienia przy dobrej kawie. Niesamowite wrażenie robi namiotowy dach zaprojektowany przez Helmuta Jahna, zarówno w dzień jak i pięknie oświetlony w nocy.

Kościół Pamięci Cesarza Wilhelma

Stara, zrujnowany wieża kościoła wybudowanego ku czci Wilhelma I otoczona współczesnymi, szklanymi budynkami. Doskonale widać tu jak historia miesza się z nowoczesnością i jak stare przeplata się z nowym.

Pomnik Spalenie Książek na Bebelplatz

To najsmutniejszy pomnik jaki widziałam. Przeszklona płyta na Bebelplatz a w środku puste regały, na których mogłoby się zmieścić 20tyś. książek, tych książek, które Hitler w 1933r. rozkazał spalić, ponieważ nie zostały napisane przez niemieckich pisarzy.

Gendarmenmarkt – Plac Żandarmerii

O mały włos, a nie zobaczyłybyśmy tego najprawdopodobniej, najpiękniejszego placu w Berlinie, ale udało się i muszę przyznać, że prezentował się wspaniale. Czułam się prawie jak w Paryżu albo Londynie. Po jego dwóch stronach usytuowane są dwie Katedry: Niemiecka w stylu neobarokowym i Francuska w stylu neoklasycystycznym, a po środku znajduje się Schauspielhaus – Konzerthaus Berlin, który wybudowany został na miejscu zniszczonego podczas II wojny światowej Teatru Narodowego.

Tiergarten Park i kolumna Zwycięstwa

Tiergarten to dzielnica Berlina kojarzona głównie z olbrzymim parkiem będącym zielonymi płucami miasta. Jest tu ogromne Zoo, do którego koniecznie musimy wybrać się następnym razem z naszymi dzieciakami. Jest to miejsce, w którym można spędzić w zasadzie cały dzień spacerując, relaksując się, zwiedzając. Podczas naszego spaceru spotkałyśmy wielu biegaczy, rowerzystów i inne osoby aktywnie spędzające weekendowy czas. Tiergarten to taki Central Park Berlina.

wejście do Zoo
Zoo

W Tiergarten, pośrodku ronda posadowiona została Kolumna Zwycięstwa – Siegessäule. Wysoka na 50,66m ze złotą Nike na szczycie (66,89m) jest symbolem zwycięstwa Prus w wojnie duńskiej w 1864 roku, ale też symbolem zwycięstwa w wojnie z Austrią i Francją. Pierwotnie Kolumna znajdowała się na Placu Królewskim, ale Hitler w ramach realizacji planów przebudowy Berlina kazał ją przenieść do obecnej lokalizacji. Na kolumnę można wejść za około 4 euro. Na samą górą prowadzi 285 schodów i zapewne widok jest wart tych 4 euro;)

Most Oberbaum

Mieszkałyśmy niedaleko tego mostu, więc zdarzało nam się kilkakrotnie w ciągu dnia przechodzić po nim podziwiając zarówno sam most jak i widok na Sprewę i wieżę telewizyjną. Most Oberbaum łączy popularną dzielnicę Kreuzberg z Fridrichshain. Wybudowany został w latach 1894-1896. Uważany jest za arcydzieło XIXw. W czasach Zimnej Wojny znajdowało się tu przejście graniczne między Berlinem Wschodnim a Berlinem Zachodnim.

Niedaleko mostu i East Side Gallery znajduje się hala sportowa Mecedes -Benz Arena.

Rejs po Sprewie

Najczęściej tego typu atrakcje omijam szerokim łukiem. No dobra zdarzyło się raz w Paryżu. Ale tak to nigdy 😉 Na rejs po Sprewie namawiał mnie szwagier, który mieszkał w Berlinie jakiś czas temu. Namawiał też na wiele innych rzeczy, ale z tego pomysłu skorzystałyśmy. Po pierwsze wypłynięcie było praktycznie spod naszego hotelu, a po drugie był to szybszy niż nogi sposób na dotarcie do Parku Tiergarten. Rejs w jedną stronę kosztował 17 euro,a płynęłyśmy STĄD. I muszę przyznać, że było warto. Żałuję tylko, że trafił nam się tramwaj wodny całkowicie zadaszony i oszklony 🙁 Miasto od strony rzeki wygląda zupełnie inaczej, co w połączeniu ze słoneczną pogodą dało nam takie oto obrazy:

Jak poruszać się po Berlinie?

My poruszałyśmy się głównie pieszo, bo miałyśmy w zasadzie wszędzie blisko i lubimy chodzić. Więc z autopsji wiemy, że się da. Ale jest to opcja tylko i wyłącznie bez dzieci. Jest też linia autobusowa 100, która dowiezie nas do każdej ważnej atrakcji. Berlin można zwiedzać wspomnianym rejsem po rzece, ale również wypożyczonym trabantem. Spotkałyśmy takie kolorowe autka na mieście i myślę, że to może być super pomysł. Zostawiamy na następny raz 🙂

Widziałyśmy jeszcze taki pojazd Beer Bike Tour, na którym kilka osób siedzi, pedałuje i pije piwko z beczki, a przy okazji zwiedza miasto. Śmiesznie, czytałam, że taka opcja idealnie sparwdza się na wieczorach kawalerskich 😉 No i jeszcze rower, niestety my nie skorzystałyśmy, ale wydaje mi się, że Berlin spokojnie i wygodnie można zwiedzać na rowerze. Z tego co widziałam to infrastruktura rowerowa ma się dobrze, a i samochodów w centrum jest bardzo mało, więc powinno być bezpiecznie. Co ja mówię, to przecież Niemcy są – na pewno jest bezpiecznie 🙂

Niedźwiedź – symbol Berlina

Niedźwiadka z podniesionymi łapami można spotkać w zasadzie wszędzie, na chodniku, przy sklepie z pamiątkami, w podwórku kamienicy czy na dziedzińcu hotelu. Jako symbol miasta widnieje w herbie i na fladze Berlina.

Jedzenie w Berlinie

Kuchnia niemiecka, ta tradycyjna, nie należy do najbardziej wyszukanej i zróżnicowanej. No umówmy się, kiełbasa z grilla czy golonka z kapustą i do tego piwko to żaden rarytas, przynajmniej dla nas, biorąc pod uwagę, że w Polsce mamy podobne menu. Ale Berlin jest stolicą światową, międzynarodową, więc kuchnia tutaj również taka jest. W zasadzie każdy znajdzie coś dla siebie, zarówno mięsożerca jak i wegetarianin czy weganin. Pierwszego dnia, zupełnym przypadkiem, trafiłyśmy do polecanego przez znajomą Burgermaister. Podobno najlepszy burger w mieście. Sam burger wyglądał niepozornie, jakiś taki mały się wydawał, a że byłyśmy mega głodne po podróży to domówiłyśmy do tego frytki i oczywiście piwko. Szczerze? Frytki były zbędne, buła z mięsem okazała się tak sycąca i przy tym tak pyszna, że nie trzeba było nic więcej. Zapamiętajcie to miejsce – U1 Schlesisches Tor, Oberbaumstraße 8 – obskurny lokal pod wiaduktem z przepysznym i niedrogim burgerem (za coś około 3,50e).

Jak wpiszecie w wyszukiwarkę: „najlepszy kebeb w Berlinie” to jako pierwszy wynik pojawi się Mustafa’s Gemüse Kebap. Zarówno w Tripadvisor jak i na blogach kulinarno-podróżniczych znajdziecie informacje o tym miejscu. Podobno do Mustafy są zawsze kolejki, a czas oczekiwania to w najlepszym wypadku godzina, do trzech. Wybrałyśmy się tu głównie z ciekawości, ale też z chęci spróbowania najlepszego kebaba w mieście. Zastanawiałyśmy się czy rzeczywiście będzie taka kolejka i czy rzeczywiście ten kebab będzie taki smaczny. I gdy po dosyć długim spacerze wreszcie dotarłyśmy do budki Mustafy- bo musicie wiedzieć, że to nie jest lokal restauracyjny, tylko taki nasz kiosk ruchu przystosowany do przygotowywania i wydawania kebabów – pierwsze co ukazało się naszym oczom to… strasznie długa kolejka. No ale komu jak komu, nam kolejki nie są straszne;)

Po okołu dwóch godzinach oczekiwania, porcji tradycyjnego currywurst zjedzonego w kolejce i jednym berlinerku udało się nam złożyć zamówienie. Kebab, zjedzony na przylokalnym murku, wśród sterty śmieci wyłażących ze śmietników i wśród innych wariatów czekających tak jak my dwie godziny w kolejce, smakował wyśmienicie. Był pyszny, z mnóstwem grillowanych warzyw wymieszanych z idealnie doprawionym mięsem i świeżymi ziołami – dało się wyczuć nutkę mięty. I tylko nie wiem czy był rzeczywiście tak dobry, czy te godziny wyczekiwania sprawiły, że nawet gdyby nam nie smakował to i tak byśmy się do tego nie przyznały;) Jedno wiem na pewno – ten kebab to zdecydowanie nie jest fast food 😉

Najlepszy kebab w Berlinie:)
W oczekiwaniu na kebab raczyłyśmy się regionalna kuchnią i…
…napojami 😉

Nocne życie w Berlinie

Berlin słynie z bogatego życia nocnego uznawanego za jedną z atrakcji, którą należy zobaczyć, przeżyć, doświadczyć. Miałyśmy ku temu okazję, ponieważ nie było z nami dzieci 🙂 Wiele kawiarni, barów, klubów zamyka się dopiero nad ranem lub są czynne całą dobę. Sobotni wieczór spędziłyśmy właśnie w jednej z takich knajpek. Siedziałyśmy sobie przy piwku do późnych godzin nocnych i obserwowałyśmy berlińczyków. Co chwilę ludzie wokół nas się zmianiali, przychodzili, pogadali, wypili piwko i szli dalej. Cały czas był ruch, słychać było muzykę, a w oddali w kaminicach błyskały światła klubowych imprez. Byłyśmy we trzy i ani razu nie czułyśmy zagrożenia, nikt nie był dla nas nieprzyjemny, chamski czy nachalny. Wręcz przeciwnie, było kulturalnie, wesoło i bezpiecznie, a rano na ulicach nie było śladu po sobotniej nocy…

Wybierając się na nasz pierwszy babski wyjazd początkowo szukałyśmy kierunków bardziej ciepłych, romantycznych i tak oczywiście pięknych jak choćby Mediolan, Barcelona, Rzym czy Praga. Berlin w naszym wyobrażeniu nie pasował do tego zestawienia, ale jednak wybór padł na stolicę Niemiec. Zadecydowała bliskość i łatwość dojazdu, atrakcyjna cena biletów kolejowych i fakt, że żadna z nas w Berlinie jeszcze nie była. Trochę obawiałyśmy się czy nam sie spodoba, teraz wiem, że były to obawy bezpodstawne. Berlin zmienia się, przobraża i przebudowywuje niemalże na naszych oczach. Gdzie nie spojrzeć widać prace remontowe, restauracyjne, budowlane. Dzięki temu za każdym razem będąc w tym mieście można natknąć się na nowe muzea, ulicę budynek. Widziałyśmy dużo, zwiedziłyśmy najważniejsze rzeczy, ale apetyt na Berlin wzrósł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *