Tajlandia 2013

Jak do tej pory jest to nasza najdalsza i najbardziej egzotyczna podróż. Zaplanowaliśmy ją korzystając z przewodników, blogów oraz rad i sugestii naszych przyjaciół, którzy byli w Tajlandii. Postanowiliśmy lecieć  w marcu, po pierwsze dlatego, że była to pora przejściowa między chłodną a gorącą, a po drugie ze względów ekonomicznych – Blanka nie miała skończonych jeszcze dwóch lat, więc leciała praktycznie za darmo. Bilety kupowaliśmy w grudniu 2012 roku. Wybraliśmy Aeroflot, bo chyba był najkorzystniejszy cenowo i międzylądowania w Moskwie nie były bardzo długie. W jedną stronę czekaliśmy dwie godziny, a z powrotem 4, więc całkiem przyzwoicie. Za naszą trójkę zapłaciliśmy około 5 000 zł za lot w obie strony z ubezpieczeniem na wszelkie wypadki. Poza tym był to czas przygotowań do olimpiady w Soczi w związku z czym Rosja zakupiła całkiem nowe, pachnące i w pełni sprawne boeingi  777-300, więc obawy na podróż rosyjskimi liniami były na pewno mniejsze 😉 Jednak dużym zaskoczeniem dla Kamila był brak możliwości zakupu  nawet lampki wina na pokładzie samolotu, co jakby gryzie się z międzynarodowymi  zwyczajami, że o rosyjskich nie wspomnę 😉 Widocznie u nich trochę jak w Polsce, albo po butelce wódki na głowę albo wcale, nie bawią się w półśrodki:)  Emirates zaczęły latać do Tajlandii w marcu i ceny wtedy stały się bardzo konkurencyjne, ale jakby dla nas nie miało to już znaczenia.

Bilety już mieliśmy trzeba było zatem skupić się na przynajmniej ogólnym zaplanowaniu trzech tygodni urlopu. Wybraliśmy południowo-zachodni region Tajlandii.

Przed wylotem mieliśmy wykupione bilety samolotowe z Warszawy do Bangkoku i z powrotem – Aeroflotem oraz loty z Bangkoku do Hat Yai i z Krabi do Bangkoku – liniami Air Azia. Noclegi rezerwowaliśmy poprzez booking.com  i Agoda.com- w Bangkoku zatrzymaliśmy się w Rambuttri Villige, a w Hat Yai w hotelu Tune. Nocleg na wyspie Ko Lipe polecili nam znajomi dlatego zrobiliśmy wstępną rezerwację mailowo, co jednak okazało się niewystarczające, ale o tym później. Resztę ogarnialiśmy na bieżąco korzystając z Internetu.

Podróżowanie z dzieckiem , zwłaszcza małym, rządzi się swoimi prawami i nie byliśmy wstanie zaplanować tego wyjazdu co do minuty. Urodziło nam się po drodze wiele różnych sytuacji, które generowały dalsze kroki. Bywało różnie, śmiesznie, mniej śmiesznie, zaskakująco lub wręcz rozczarowująco, ale teraz z perspektywy czasu uważam, że było tak jak po prostu miało być:)

Całkowity koszt naszej 3-tygodniowej podróży wyniósł około 13 tys. zł. – czyli wszystkie bilety lotnicze, promy, speedboat, busy, taksówki, tuk tuki,  tramwaje wodne, metro, wszystkie noclegi, wykupione wycieczki, pożywienie i suweniry. Raczej trzeba to podzielić na dwie osoby, bo Blanka była jeszcze na tyle mała że praktycznie wszystko miała za free i mimo, że uwielbiała tajską kuchnię i ciągle powtarzała: „Blanka też spróbuje”;) to jednak nie zwiększyło to znacząco kosztów:) Jak upoluje się tanie bilety do Bangkoku to naprawdę można w cenie tygodnia all inclusive w popularnych kurortach czy dwóch nad naszym morzem;) przeżyć niesamowitą, azjatycką przygodę.