Bangkok cz.2

Bangkok jest  największym miastem w Tajlandii, w którym żyje około 10 mln mieszkańców. Podzielone jest na 50 dzielnic. Oczywistością więc jest, że w ciągu 6 dni nie zobaczyliśmy wszystkiego, ale staraliśmy się zwiedzić jak najwięcej. Trzeba pamiętać też, że byliśmy z niespełna dwuletnim dzieckiem i mieliśmy na uwadze też jego potrzeby-stąd nasza wizyta w Siam Paragon centrum handlowym, w którym mieściło się olbrzymie oceanarium z m. in. ośmiornicami, rekinami, płaszczkami, pingwinami, krabami, meduzami i innymi gatunkami. To świetna zabawa zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Na zwiedzenie Sea Life Ocean World Bangkok trzeba sobie zarezerwować minimum 3 godziny. Dojechać tam można naziemnym metrem – BTS Skytrain, z którego rozciągały się niesamowite widoki na miasto.

Kolejnym punktem do odhaczenia na naszej liście pt. „trzeba zobaczyć” była dzielnica Chinatown. Chińska dzielnica Bangkoku znajduje się w dystrykcie Samphanthawong i jest jedną z najpopularniejszych atrakcji turystycznych stolicy Tajlandii. Podjechaliśmy tam wieczorem, żeby zobaczyć ją w całej gamie kolorów i poczuć zapach chińskiego i tajskiego street foods, no i wieczorem nie było tak gorąco;) Zrobiliśmy sobie spacer do świątyni Kuan Yim Shrine. Co chwilę robiliśmy przystanek, żeby kupić świeżo wyciskany sok z granatu. W pewnym momencie doszliśmy do takiego momentu, gdzie nie było straganów, knajpek, sklepów, było cicho, ciemno i pod zamkniętymi lokalami leżeli bezdomni, miałam troszkę ciarki, ale okazało się że niepotrzebnie. Nikt nie zwracał na nas uwagi, a jeżeli zwrócił to zgadywał do Blanki „ bebe, bebe”.

 

Najważniejszym punktem zwiedzania Bangkoku i miejscem, które trzeba koniecznie zobaczyć jest na pewno kompleks pałacowy z The Grand Royal Palace i Wat Phra Kaeo – Świątynia Szmaragdowego Buddy. Był to najdroższy wstęp za jaki zapłaciliśmy, ale absolutnie wart swojej ceny. Zarówno Wielki Pałac jak i Wat Phra Kaeo, zostały zbudowane w 1782 r. przez Króla Ramę I – pierwszego monarchę Dynastii Chakri. Wielki Pałac zajmuje obszar 218 tys. m² i jest otoczony przez biały mur, którego długość szacuje się na 1,900 m. Wielki Pałac był oficjalną rezydencją królów w latach 1782-1946, a Rama V był ostatnim monarchą, który go zamieszkiwał.

Całość robi niesamowite wrażenie, wręcz nie do opisania. Mnóstwo złoceń, kolorowych stworów, mitycznych postaci, wspaniałych fresków, rozmaitych mozaik i niezliczona ilość posągów Buddy: Budda siedzący, Budda stojący, Budda leżący itd. Najważniejszą świątynią jest Świątynia Szmaragdowego Buddy. Dla buddystów jest ona pewnego rodzaju symbolem, a także ważnym miejscem pielgrzymek i duchowego wyciszenia. Jest to jedyna świątynia, w której nie mieszkają mnisi. Szmaragdowy Budda to około 66 cm posąg  wykonany z jadeitu i usadowiony w przeszklonej gablocie na wysoko postawionym ołtarzu. Zabronione jest  robienie zdjęć wewnątrz świątyni (chyba tylko w tej). Trzy razy w ciągu roku na rozpoczęcie jednej z pór ( chłodnej, monsunowej i gorącej) sam Król zmienia szatę, w którą przybrany jest posążek. Tajowie wierzą, że ten rytuał przyniesie szczęście i dobrobyt krajowi.

 

Pałac Królewski to ogromna rezydencja ze śnieżnobiałymi ścianami i kolorowymi, wielopoziomowymi dachami wykończonymi lśniącym złotem. Nie wszystkie sale można obejrzeć, ale podobno warto zobaczyć te dostępne dla turystów. Podobno, bo niestety w trakcie naszego zwiedzania całego kompleksu troszkę się pogubiliśmy i w pewnym momencie znaleźliśmy się poza terenem pałacowym. Po drodze miły ochroniarz pytał czy jesteśmy pewni, że chcemy iść tą drogą, bo powrotu nie będzie, ale my oczywiście byliśmy pewni. I jak odeszliśmy kawałek dalej okazało się, że aby wrócić musielibyśmy kupić ponownie bilet wstępu ;/ troszkę zawiedzenia i bardzo źli na siebie ruszyliśmy dalej. Nie bardzo mieliśmy ochotę wydawać  kolejne 500 bth za osobę. W sumie to nic straconego – jeszcze tam wrócimy:) ale Wy uważajcie w trakcie zwiedzania i pilnujcie się mapy, a już na pewno słuchajcie rad ochrony 😉

 

Niedaleko znajduje się kolejna świątynia, do której ciągną rzesze turystów. Wat Pho – największa i najstarsza świątynia, która słynie z ogromnego posągu Odpoczywającego Buddy. Jest to pozłacana figura mierząca 15 m wysokości i 46 m długości i naprawdę robi niesamowite wrażenie. Niedaleko znajduje się znana na całym świecie  szkoła masażu i zakon buddyjski. Cały ten obszar otaczają przepiękne ogrody z niezliczoną ilością rzeźb, figur i posągów.

Trzeba pamiętać o stosownym ubiorze przed wejściem do świątyń, długie spodnie (zakrywające kolana) i zakryte ramiona. Jeżeli zapomnicie odpowiedniego ubioru na miejscu jest możliwość wypożyczenia (za opłatą) chust, spodni, spódnic.

Ponad to trafiliśmy w Bangkoku na targ talizmanów, zrobiliśmy zakupy na jednym z największych weekendowych targów na świecie – Chatuchak Market -można tu kupić dosłownie wszystko, płynęliśmy tramwajem wodnym, jeździliśmy tuk tukami, stołowaliśmy się na ulicy, ogólnie rzecz ujmując, staraliśmy się poznać Bangkok najlepiej jak się da w czasie, który mieliśmy. I mogę z całą stanowczością powiedzieć, że stolica Tajlandii skradła nasze serca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *